Nowe funkcjonalności w Google Analytics – Eksplorator Użytkownika

Najpopularniejsze narzędzie do analizy ruchu w serwisach internetowych Google Analytics sypie ostatnio, jak z rękawa, nowymi funkcjonalnościami. Co prawda są one wszystkie jeszcze w wersji beta ale pomimo tego i tak przynoszą, niekiedy naprawdę rewolucyjne, zmiany.

Jedną z tych funkcjonalności jest wspomniany w tytule Eksplorator Użytkownika. Jak nazwa wskazuje pozwala on śledzić zachowania konkretnego użytkownika, czyli de facto, robić to, co dotychczas w Google Analytics było niemal niemożliwe. Dzięki temu narzędziu zobaczymy dokładnie co robił dany użytkownik, o której dokładnie godzinie wyświetlił jaką stronę, czy wykonał jakie zdarzenie. Zobaczymy także zakupione przez niego produkty, czy inne zrealizowane cele. Najważniejsze jednak jest to, że nie ogranicza się to do jednej sesji! Eksplorator użytkownika pozwala nam śledzić to co robi dany użytkownik w serwisie przez cały czas, od początku kiedy pierwszy raz trafił do naszego serwisu. Od razu dostajemy także informację na temat tego ile sesji użytkownik odbył, jakie przychody wygenerował, ile zawarł transakcji, jaki jest łączny czas jego obecności w serwisie oraz jaką drogą został pozyskany. Daje to naprawdę przeogromne możliwości śledzenia zachowań konkretnych, pojedynczych użytkowników naszego serwisu. Aby zobrazować to, o czym mówię, poniżej przedstawiam kilka zrzutów z ekranu:

screenshot-analytics google com 2016-04-10 13-39-38 screenshot-analytics google com 2016-04-10 13-49-41 screenshot-analytics google com 2016-04-10 13-53-59

Nowa funkcjonalność z pewnością pomoże właścicielom sklepów w lepszej ich optymalizacji pod kątem maksymalizacji przychodów z każdego użytkownika. Gdy wiemy co dokładnie i kiedy dany użytkownik robił, możemy łatwiej odnaleźć te czynniki które pozwalają użytkowników zatrzymać i te, które ich od naszego serwisu odstraszają. Łatwiej dowiemy się także co w naszym serwisie skłoniło ich do dokonania zakupów.

Dlaczego Google zdecydowało się na udostępnienie nam takich danych? W mojej opinii powód jest ten sam co zwykle – dążenie do tego, aby serwisy były wyższej jakości i aby rynek e-commerce się szybciej i efektywniej rozwijał. Powód takich działań jest banalny, zgodny ze starym powiedzeniem: „jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.” W dużym uproszczeniu – więcej pieniędzy zostawianych przez użytkowników w internecie, to także większe dochody Google.

Nadchodzi nowy Mobilegeddon

16 marca na oficjalnym blogu Google pojawiła się zapowiedź kolejnego etapu wprowadzania zmian w wynikach wyszukiwania Google na urządzeniach mobilnych. Google zapowiedziało, że od maja tego roku to, czy witryna jest dostosowana do urządzeń mobilnych będzie miało znacznie większy wpływ na to, czy pojawi się ona w mobilnych wynikach wyszukiwania. Strony nie dostosowane do urządzeń mobilnych najprawdopodobniej wcale nie będą się w tych wynikach pojawiały, chyba, że posiadają bardzo wartościową dla użytkowników treść.

O ile zatem poprzednia aktualizacja mobilnych wyników wyszukiwania, która została w środowisku seowców ochrzczona mianem „Mobilegeddon” okazała się w rzeczywistości zmianą, która żadnej rewolucji w mobilnych wynikach wyszukiwania nie zrobiła; o tyle tym razem możemy rzeczywiście mieć do czynienia z Mobilegeddonem. Jest to także bardzo wyraźny sygnał wskazujący w jakim kierunku Google zamierza podążać w kwestii wyników wyszukiwania na urządzeniach mobilnych. Warto zatem poważnie zająć się kwestią dostosowania swojej strony do urządzeń mobilnych, jeżeli jeszcze o to nie zadbaliśmy. To czy nasza witryna jest dostosowana do urządzeń mobilnych możemy przetestować tym narzędziem od Google.

Nowe narzędzie do testowania danych strukturalnych od Google

Na oficjalnym blogu Google pojawił się dzisiaj wpis przedstawiający nowe narzędzie do testowania danych strukturalnych: http://googlewebmastercentral.blogspot.com/2015/01/new-structured-data-testing-tool.html

Nowe narzędzie dostępne pod tym adresem https://developers.google.com/webmasters/structured-data/testing-tool/ pozwala w bardziej przejrzysty sposób przetestować dane strukturalne na naszej stronie. Według Google lepiej odzwierciedla ono to, jak Google odbiera te dane. Zapewnia między innymi takie funkcje jak:

  • Walidacja wszystkich funkcjonalności danych strukturalnych, które są wspierane przez Google
  • Wsparcie dla znaczników JSON-LD, także na stronach dynamicznych
  • Podświetlanie problemów ze składnią w kodzie źródłowym

Oprócz zmiany w samym narzędziu, Google zaktualizowało także dokumentację oraz wskazówki dotyczące stosowania danych strukturalnych. Kolejną zmianą jest rozszerzenie wsparcia znaczników JSON-LD, wśród nowo wykorzystywanych funkcji są miedzy innymi znaczniki dla loga firmy i kontaktów, linków z profili społecznościowych i inne. Pojawiło się także zapewnienie, że trwają prace nad dodaniem obsługi kolejnych funkcji.

Skoro obsługa danych strukturalnych jest cały czas rozwijana przez Google jest to jasny sygnał, że należy brać to pod uwagę podczas optymalizacji stron internetowych. Zastanawiając się natomiast nad wyborem jednego z trzech możliwych formatów dla schema.org, tzn. microdata, RDF oraz JSON-LD może warto wybrać właśnie ten ostatni?

 

Dostałeś karę algorytmiczną? Na jej zdjęcie nie licz aż do następnej aktualizacji algorytmu!

Każdy pozycjoner z pewnością niejednokrotnie zauważył, że gdy nadchodzi jakaś aktualizacja algorytmu Google, na wyższe pozycje w SERPach wychodzą różne „stare śmieci” – strony, które kiedyś dostały karę za pozycjonowanie metodami niezbyt mile widzianymi przez Google. W związku z tym nie jest niczym odkrywczym stwierdzenie, że przy okazji update algorytmu wyszukiwarki Google „puszczają” algorytmiczne kary. Czy jednak zmiana algorytmu jest konieczna, aby ze strony zdjęta została nałożona przez ten algorytm kara, czy może jest to możliwe także pomiędzy kolejnymi aktualizacjami wprowadzanymi w wyszukiwarce?

Z pewnością zgodzić się można co do jednego: warunkiem koniecznym do tego, aby zdjęta została, nałożona na stronę, kara algorytmiczna jest ustanie czynnika, który spowodował, że jeden z algorytmów Google zadziałał, nakładając na stronę karę. Czyli jeżeli np. sprawcą nałożonej na Twoją stronę kary jest pingwin, a więc kara została nałożona za linki, warunkiem koniecznym jest poprawa profilu linkowego. Jeżeli natomiast dostałeś karę podczas update „top heavy” popraw baner lub reklamę na swojej stronie w obszarze „above the fold” – tym, który jest widoczny po wejściu na stronę bez konieczności jej przewijania.

Do zdjęcia kary algorytmicznej konieczna jest aktualizacja algorytmu

Ostatnio jednak John Mueller z Google dołożył do tego jeszcze jeden element, rozwiewając tym samym wątpliwości pozycjonerów. Potwierdził on, że do zdjęcia kary algorytmicznej konieczna jest aktualizacja algorytmu, który spowodował nałożenie tej kary lub odświeżenie jego danych. Zostało to opisane tutaj. Jest to z jednej strony dobra wiadomość, rozwiewająca szereg dotychczasowych wątpliwości związanych ze zdejmowaniem kar algorytmicznych, ale jest to też wiadomość niepokojąca. Oznacza to, że np. jeżeli strona dostała karę podczas ostatniej aktualizacji pingwina, która miała miejsce w październiku ubiegłego roku, a więc prawie rok temu, nie miał dotąd możliwości jej zdjęcia, ponieważ nie było jeszcze kolejnej aktualizacji pingwina.