Do czego może służyć Eksplorator Użytkownika w Google Analytics?

Dokładnie dwa tygodnie temu, w tym artykule, informowałem o nowej funkcjonalności, która pojawiała się w Google Analytics – o Eksploratorze Użytkownika. Pisałem tam o tym, że narzędzie to pozwala na śledzenie zachowań konkretnych użytkowników, co dotychczas było niemal niemożliwe w Analyticsie oraz, że daje naprawdę spore możliwości. Później w tym miejscu spekulowałem na temat tego, co może być powodem wprowadzenia tej funkcjonalności przez Google. Dzisiaj niespodziewanie przyszło wyjaśnienie od samego Google.

Google inwestuje w Eksplorator Użytkownika

Nowa funkcjonalność w Analyticsie słusznie opatrzona została etykietą „BETA” – jest ona ciągle rozwijana. Twierdzę tak dlatego, że gdy dzisiaj zajrzałem do Eksploratora Użytkownika w Google Analytics spotkała mnie niespodzianka, w postaci przewodnika po samym narzędziu i krótkiego wyjaśnienia tego, jakie ma funkcjonalności oraz skierowania mnie na stronę zawierającą dalsze wyjaśnienia. Poniżej przedstawiam zrzuty ekranu przedstawiające to, co zaprezentowało mi Google. Niestety całość jest w języku angielskim, Google nie przygotowało jeszcze wersji w naszym języku.

Eksplorator użytkownika w Google Analytics

Eksplorator użytkownika w Google Analytics

Eksplorator użytkownika - widok konkretnego użytkownika

Eksplorator użytkownika - widok konkretnego użytkownika

Eksplorator użytkownika - widok konkretnego użytkownika

Eksplorator użytkownika - widok konkretnego użytkownika

Do czego zatem ma służyć Eksplorator Użytkownika w Google Analytics?

Jak widać, na koniec zostałem skierowany po dalsze informacje do strony dokumentacji tego narzędzia, gdzie już na wstępie zostało wyjaśnione do czego może ono służyć. Czytamy zatem, że pozwala on na analizę poszczególnych, pojedynczych zachowań użytkowników, zamiast zbiorów tych zachowań. Dalej Google wyjaśnia, że jest to ważne jeżeli chcemy personalizować doświadczenia użytkownika, lub gdy zachodzi potrzeba wglądu w interfejs użytkownika, który np.  ma niezwykle wysoką średnią wartość zamówień lub znaleźć miejsce, w którym użytkownik ma kłopoty ze złożeniem zamówienia. Jak widać jednym z celów wprowadzenia Eksploratora użytkownika jest danie nam narzędzia, które pomoże ulepszyć nasze strony internetowe. Wpisuje się to w to, o czym już pisałem, że Google dąży do tego, aby strony internetowe były jak najlepsze, a korzystanie z internetu jak najbardziej przyjazne dla użytkowników, bo większy ruch w internecie to potencjalnie większe dochody Google.

Zachęcam do przeczytania dokumentacji Eksploratora Uzytkownika dostępnej pod tym adresem (niestety w wersji angielskojęzycznej). Zachęcam także do zostawiania komentarzy abym miał więcej danych do analizy zachowań poszczególnych użytkowników w moim serwisie 😛

Eksplorato użytkownika - widok zdarzeń

Nowe funkcjonalności w Google Analytics – Eksplorator Użytkownika

Najpopularniejsze narzędzie do analizy ruchu w serwisach internetowych Google Analytics sypie ostatnio, jak z rękawa, nowymi funkcjonalnościami. Co prawda są one wszystkie jeszcze w wersji beta ale pomimo tego i tak przynoszą, niekiedy naprawdę rewolucyjne, zmiany.

Jedną z tych funkcjonalności jest wspomniany w tytule Eksplorator Użytkownika. Jak nazwa wskazuje pozwala on śledzić zachowania konkretnego użytkownika, czyli de facto, robić to, co dotychczas w Google Analytics było niemal niemożliwe. Dzięki temu narzędziu zobaczymy dokładnie co robił dany użytkownik, o której dokładnie godzinie wyświetlił jaką stronę, czy wykonał jakie zdarzenie. Zobaczymy także zakupione przez niego produkty, czy inne zrealizowane cele. Najważniejsze jednak jest to, że nie ogranicza się to do jednej sesji! Eksplorator użytkownika pozwala nam śledzić to co robi dany użytkownik w serwisie przez cały czas, od początku kiedy pierwszy raz trafił do naszego serwisu. Od razu dostajemy także informację na temat tego ile sesji użytkownik odbył, jakie przychody wygenerował, ile zawarł transakcji, jaki jest łączny czas jego obecności w serwisie oraz jaką drogą został pozyskany. Daje to naprawdę przeogromne możliwości śledzenia zachowań konkretnych, pojedynczych użytkowników naszego serwisu. Aby zobrazować to, o czym mówię, poniżej przedstawiam kilka zrzutów z ekranu:

screenshot-analytics google com 2016-04-10 13-39-38 screenshot-analytics google com 2016-04-10 13-49-41 screenshot-analytics google com 2016-04-10 13-53-59

Nowa funkcjonalność z pewnością pomoże właścicielom sklepów w lepszej ich optymalizacji pod kątem maksymalizacji przychodów z każdego użytkownika. Gdy wiemy co dokładnie i kiedy dany użytkownik robił, możemy łatwiej odnaleźć te czynniki które pozwalają użytkowników zatrzymać i te, które ich od naszego serwisu odstraszają. Łatwiej dowiemy się także co w naszym serwisie skłoniło ich do dokonania zakupów.

Dlaczego Google zdecydowało się na udostępnienie nam takich danych? W mojej opinii powód jest ten sam co zwykle – dążenie do tego, aby serwisy były wyższej jakości i aby rynek e-commerce się szybciej i efektywniej rozwijał. Powód takich działań jest banalny, zgodny ze starym powiedzeniem: „jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.” W dużym uproszczeniu – więcej pieniędzy zostawianych przez użytkowników w internecie, to także większe dochody Google.

Skryptozakładka ułatwiająca szukanie duplikatów treści

Chyba najistotniejszym elementem branym przez Google pod uwagę podczas oceny serwisu jest jakość treści, które się w nim znajdują. Widzimy, że z czasem ten czynnik zyskuje coraz bardziej na znaczeniu w pozycjonowaniu witryny i będzie zyskiwał jeszcze więcej, bo jakość strony to dla Google priorytet. Po kolejnej aktualizacji algorytmu „Panda” znów wrócił, przynajmniej w przypadku niektórych serwisów, temat powielonych treści i szukania tych duplikatów.

Jak sobie z tym najlepiej poradzić? Tak naprawdę jest jeden dobry sposób na szukanie powieleń naszych treści w internecie – wklejanie fragmentów tekstu w wyszukiwarkę Google i szukanie gdzie się one pojawiają. Jednak kopiowanie co chwilę fragmentów tekstu i przeklejanie go do Google jest uciążliwe, szczególnie jeżeli mamy większą ilość długich tekstów do sprawdzenia, ponieważ nie możemy poprzestać wtedy na jednym fragmencie tekstu, bo przecież tylko jego część może być powielona. My natomiast aby osiągnąć jak najlepsze efekty pozycjonowania chcemy mieć treści całkowicie unikalne.

Tu z pomocą przychodzi moja skryptozakładka. Czym jest ten twór możecie poczytać w moim wcześniejszym poście o własnych narzędziach SEO. Jak to narzędzie działa? Wystarczy zaznaczyć cały tekst, który chcemy sprawdzić i kliknąć w skryptozakładkę, nie trzeba nawet nic kopiować. W nowym oknie otwiera nam się tekst, w którym poszczególne zdania są linkami do ich wyszukiwania w Google, klikamy w kilka interesujących nas zdań i gotowe. W mojej skryptozakładce zdania wyszukiwanew Google nie są umieszczone w cudzysłowach, jeżeli jednak ktoś odczuwa potrzebę wyszukiwania ich w cudzysłowach, z pewnością bez trudu wprowadzi niezbędną modyfikację. Skryptozakładka testowana w przeglądarce Mozilla Firefox. W celu instalacji przeciągnij ten link na pasek zakładek i gotowe.

Narzędzie omijające „not provided” za pomocą GWT

O co chodzi? Oryginalna skryptozakładka

Jeżeli ktoś nie poznał jeszcze skryptozakładki dostępnej pod tym adresem warto aby się z nią zapoznał. Skryptozakładka pozwala pobrać z GWT listę podstron (w formacie CSV) wraz z frazami, za pomocą których użytkownicy trafili na daną podstronę z organicznych wyników wyszukiwania, ilością wyświetleń strony w Google na daną frazę i ilością kliknięć w wynik z naszą stroną.

Jak się to obsługuje? W bardzo prosty sposób. Tworzymy w przeglądarce nową zakładkę, w której w miejsce adresu wklejamy kod naszej skryptozakładki. Wchodzimy na GWT interesującej nas strony, i przechodzimy do zakładki znajdującej się w następującym miejscu: „Ruch związany z wyszukiwaniem” → „Wyszukiwane hasła” → „Najpopularniejsze strony”. Wybieramy wyświetlanie jak największej liczby wierszy, jeżeli jest ich więcej niż 500 (największa ilość na liście wyboru) nie należy się tym przejmować, gdyż można wyświetlić ich większą ilość, dopisując do adresu URL parametr „grid.s” z odpowiednią wartością (np.: &grid.s=500000). Klikamy w naszą skryptozakładkę i czekamy, jeżeli do pobrania jest duża ilość fraz może to chwilę potrwać, na szczęście widzimy ile fraz z ilu już zostało przetworzonych. Gdy wszystko zostanie zakończone dostajemy do pobrania plik CSV z wynikiem działania skryptozakładki.

Poprawiona skryptozakładka – co się zmieniło?

Powyżej opisana skryptozakładka posiada dwa mankamenty. Pierwszy, dla mnie bardzo istotny, to to, że nie działa w przeglądarce Mozilla Firefox. Bez zarzutów za to działa w Google Chrome, jednak jest to przeglądarka, z której staram się nie korzystać zbyt często. Drugim mankamentem jest to, że w pliku wynikowym pojawiają się co chwila puste wiersze, co niekiedy mocno utrudnia jego poprawne odczytanie. Poprawiona przeze mnie wersja rozwiązuje oba te problemy: działa pod Firefoxem (nie testowałem pod żadną inną przeglądarką więc działania w nich nie gwarantuję) oraz zwraca poprawny plik wynikowy bez zbędnych pustych wierszy. Kod skryptozakładki znajduje się poniżej, używa się go tak, jak zostało to opisane na początku tego artykułu oraz w tym artykule.

Aby dodać skryptozakładkę przeciągnij następujący link do paska zakładek przeglądarki:
Frazy z GWT