Nadchodzi nowy Mobilegeddon

16 marca na oficjalnym blogu Google pojawiła się zapowiedź kolejnego etapu wprowadzania zmian w wynikach wyszukiwania Google na urządzeniach mobilnych. Google zapowiedziało, że od maja tego roku to, czy witryna jest dostosowana do urządzeń mobilnych będzie miało znacznie większy wpływ na to, czy pojawi się ona w mobilnych wynikach wyszukiwania. Strony nie dostosowane do urządzeń mobilnych najprawdopodobniej wcale nie będą się w tych wynikach pojawiały, chyba, że posiadają bardzo wartościową dla użytkowników treść.

O ile zatem poprzednia aktualizacja mobilnych wyników wyszukiwania, która została w środowisku seowców ochrzczona mianem „Mobilegeddon” okazała się w rzeczywistości zmianą, która żadnej rewolucji w mobilnych wynikach wyszukiwania nie zrobiła; o tyle tym razem możemy rzeczywiście mieć do czynienia z Mobilegeddonem. Jest to także bardzo wyraźny sygnał wskazujący w jakim kierunku Google zamierza podążać w kwestii wyników wyszukiwania na urządzeniach mobilnych. Warto zatem poważnie zająć się kwestią dostosowania swojej strony do urządzeń mobilnych, jeżeli jeszcze o to nie zadbaliśmy. To czy nasza witryna jest dostosowana do urządzeń mobilnych możemy przetestować tym narzędziem od Google.

Co robić, aby pozycjonować z sukcesem w 2015 roku?

Jak zwykle na przełomie roku wielu pozycjonerów staje się wróżbitami i zaczyna przepowiadać przyszłość branży na nadchodzący rok. Z reguły każdy z tych tekstów mówi innymi słowami o tym samym. Generalnie pozycjonowanie się zmieni, będzie trochę lub nawet diametralnie inne, stare metody nie będą działać itd. Pojawiają się nawet pytania, czy pozycjonowanie będzie w ogóle możliwe, czy też może najnowsze wersje algorytmów Google całkowicie uniemożliwią manipulowanie rankingiem wyszukiwarki?

 

Oczywiście, że pozycjonowanie będzie możliwe, powiem więcej:

Zasady działania pozycjonowania się nie zmienią!

Właśnie tak! Zasady pozycjonowania pozostaną takie same jak teraz i nie zmienią się w 2015 roku, tak samo, jak nie mieniły się nigdy dotąd. „Jak to?!” krzykniecie. Przecież mamy co chwilę nowe aktualizacje algorytmów, kiedyś wystarczało opublikować bardzo dużo linków, teraz lepiej tego prawie wcale nie robić. Kiedyś samo linkowanie wystarczało, teraz konieczny jest cały szereg innych działań, coś, co kiedyś pomagało teraz często szkodzi. Wydaje się, że wszystko się zmieniło.

Ale nie zmieniły się podstawowe zasady działania pozycjonowania i w 2015 roku dalej pozostaną one takie same. A konkretnie jedna, podstawowa rzecz, dzięki której pozycjonowanie w ogóle jest możliwe. W dalszym ciągu w pozycjonowaniu będzie chodziło o to, aby Google traktowało daną stronę jako bardziej wartościową dla użytkownika, który wpisał w wyszukiwarkę daną frazę. I tylko o to.

Zmienią się natomiast metody pozwalające na przekonanie Google, że tak jest, a to za sprawą ciągle zmieniających się algorytmów. Coraz bardziej będzie też zyskiwała na znaczeniu rzeczywista jakość strony a tym samym działania on site, takie jak SEO. Działanie off site, takie jak linkowanie będą natomiast traciły na znaczeniu. Nie jest to jednak żadna nowość, ponieważ taki trend widoczny jest w pozycjonowaniu już od dawna i ciągle zmierza ono w tym samym kierunku. Trend, ten jeszcze się pogłębi, ponieważ nie ma absolutnie żadnego powodu, aby miał on się zmienić. Oto, cała prognoza dla branży na najbliższy rok, a nawet znacznie dłuższy czas 🙂

 

Czy następnym ukaranym Systemem Wymiany Linków będzie Statlink?

Kilka miesięcy temu Google podejmowało w kilku krajach, w tym w Polsce, akcję przeciwko „sieciom linków”. W Polsce oberwało się dwóm rotacyjnym Systemom Wymiany Linków – Gotlinkowi oraz e-Weblinkowi. Zdania w sieci na temat tego, jak odbiło się to na skuteczności tych systemów, są różne. Trudno też określić na ile opinie, że system działa jak dawniej, są prawdziwe, a na ile to tylko zabieg marketingowy właściciela. Pewne jest to, że był to zmasowany atak na strony uczestniczące w tych SWL-ach.

W ostatnim miesiącu sytuacja się powtórzyła i znów podjęte zostały zmasowane działania, w wyniku których ucierpiał polski SWL – Prolink. Tu sytuacja staje się niestety trochę niepokojąca, ponieważ jest to SWL statyczny, a takie zawsze uchodziły za bezpieczniejsze od tych rotacyjnych. Kolejna sprawa to to, że ucierpiały zarówno strony emitujące linki, jak i linkowane z systemu i to niekiedy dosłownie za kilka pojedynczych odnośników. Działania były zatem dość restrykcyjne.

W takiej sytuacji nasuwają się pytania, jaki SWL będzie następny? Bo biorąc pod uwagę, że są to już któreś z kolei tego typu działania, podejmowane przez Google, niemal nie ulega wątpliwości, że będzie następny ukarany SWL. Pytanie tylko jaki to będzie system i kiedy. Ja prognozuję, że w ciągu maksymalnie 2 – 3 tygodni „posypią się” powiadomienia ręczne dla stron uczestniczących w Statlinku. Skąd takie przypuszczenia?

Po pierwsze, Statlink jest systemem statycznym, podobnie jak Prolink – być może Google właśnie takie sobie teraz wzięło na cel. Poza tym jest dość popularny.

Po drugie pojawiają się zmiany mogące świadczyć o zbliżającej się karze ręcznej na stronach linkowanych Statlinkiem.

Co to za zmiany? Z pewnością wielu z Was obserwowało wielokrotnie (albo i nie) specyficzny wzór zmian w ruchu i pozycjach strony internetowej, tuż przed tym, zanim dostała ona karę ręczną za linki przychodzące. Przede wszystkim jest to gwałtowny, znaczący wzrost ruchu i pozycji, bez związku z podejmowanymi w serwisie działaniami, albo pomimo ich braku. Następnie lekki spadek i stabilizacja na około 1 – 2 tygodnie, krótki wzrost, powiadomienie o karze i spadek w otchłań. Ten wzór powtarza się w ogromnej części przypadków, gdy strona dostała karę ręczną za linki. Przypadek? Nie sądzę. Nie mniej jednak gwałtowny wzrost już był kilka dni temu, lekki spadek też i zaczęła się stabilizacja. I to nie na jednej czy dwóch stronach, ale na znacznie większej ilości. Więc jeszcze z 2 tygodnie i się zacznie…

Dostałeś karę algorytmiczną? Na jej zdjęcie nie licz aż do następnej aktualizacji algorytmu!

Każdy pozycjoner z pewnością niejednokrotnie zauważył, że gdy nadchodzi jakaś aktualizacja algorytmu Google, na wyższe pozycje w SERPach wychodzą różne „stare śmieci” – strony, które kiedyś dostały karę za pozycjonowanie metodami niezbyt mile widzianymi przez Google. W związku z tym nie jest niczym odkrywczym stwierdzenie, że przy okazji update algorytmu wyszukiwarki Google „puszczają” algorytmiczne kary. Czy jednak zmiana algorytmu jest konieczna, aby ze strony zdjęta została nałożona przez ten algorytm kara, czy może jest to możliwe także pomiędzy kolejnymi aktualizacjami wprowadzanymi w wyszukiwarce?

Z pewnością zgodzić się można co do jednego: warunkiem koniecznym do tego, aby zdjęta została, nałożona na stronę, kara algorytmiczna jest ustanie czynnika, który spowodował, że jeden z algorytmów Google zadziałał, nakładając na stronę karę. Czyli jeżeli np. sprawcą nałożonej na Twoją stronę kary jest pingwin, a więc kara została nałożona za linki, warunkiem koniecznym jest poprawa profilu linkowego. Jeżeli natomiast dostałeś karę podczas update „top heavy” popraw baner lub reklamę na swojej stronie w obszarze „above the fold” – tym, który jest widoczny po wejściu na stronę bez konieczności jej przewijania.

Do zdjęcia kary algorytmicznej konieczna jest aktualizacja algorytmu

Ostatnio jednak John Mueller z Google dołożył do tego jeszcze jeden element, rozwiewając tym samym wątpliwości pozycjonerów. Potwierdził on, że do zdjęcia kary algorytmicznej konieczna jest aktualizacja algorytmu, który spowodował nałożenie tej kary lub odświeżenie jego danych. Zostało to opisane tutaj. Jest to z jednej strony dobra wiadomość, rozwiewająca szereg dotychczasowych wątpliwości związanych ze zdejmowaniem kar algorytmicznych, ale jest to też wiadomość niepokojąca. Oznacza to, że np. jeżeli strona dostała karę podczas ostatniej aktualizacji pingwina, która miała miejsce w październiku ubiegłego roku, a więc prawie rok temu, nie miał dotąd możliwości jej zdjęcia, ponieważ nie było jeszcze kolejnej aktualizacji pingwina.